wtorek, 5 lipca 2016

Reinkarnacja istnieje, świadomość nie umiera - twierdzi dr Jim B. Tucker.

Źrodło: Internet
Dr Jim B. Tucker – psychiatra z University of Virginia – bada zjawisko "pamięci poprzednich wcieleń u dzieci". Dotyczy ono kilkulatków pamiętających szczegóły z minionego życia i nierzadko tragicznej śmierci. Jego zdaniem przypadki tego typu mówią wiele o naturze rzeczywistości i świadomości, która może istnieć niezależnie od mózgu…

Czy rodzimy się z pamięcią poprzednich wcieleń? Badania dr. Jima B. Tuckera sugerują, że idea wędrówki dusz to nie abstrakcja i raz na tysiące urodzeń na świat przychodzą dzieci, które pamiętają, kim były i jak umarły w poprzednim życiu.
Tucker, który na University of Virginia w Charlottesville kieruje jednostką badawczą zajmującą się analizą tego typu przypadków, sugeruje, że rozwiązanie zagadki reinkarnacji leży na skrzyżowaniu psychologii, neurologii i mechaniki kwantowej, a nasza świadomość może być tworem niezależnym od mózgu i zdolnym do samodzielnego funkcjonowania po śmierci.

Uczeń dr. Stevensona
Tucker obecnie profesor psychiatrii i nauk neurobehawioralnych na University of Virginia zanim poświęcił się badaniom nad fenomenem "dzieci reinkarnacji", w 1986 r. ukończył studia, a następnie uzyskał specjalizację z psychiatrii ogólnej i dziecięcej. Przez kilka kolejnych lat prowadził w Charlottesville prywatną praktykę, nie interesując się koncepcją wędrówki dusz i sceptycznie odnosząc się do rewelacji o wspomnieniach z poprzedniego życia.
Zdanie zmienił, gdy przeczytał jedną z książek dr. Iana P. Stevensona (1918–2007) – psychiatry, który na University of Virginia kierował Wydziałem Studiów Percepcyjnych zajmującym się zagadnieniami z obszaru parapsychologii. Stevenson zyskał rozgłos jako specjalista od dzieci pamiętających poprzednie wcielenia. Początkowo szukał ich w krajach, gdzie wiara w reinkarnację była rozpowszechniona: w Birmie, Tajlandii, Indiach i na Sri Lance, ale potem przypadki takie znalazł też w świecie zachodnim i islamskim kręgu kulturowym.
Tucker, zafascynowany wynikami badań Stevensona, w 2000 r. dołączył do jego grupy. Za cel postawił sobie ustalenie, czy fenomen pamięci z poprzednich wcieleń można wyjaśnić naukowo. Dla sceptyków były to po prostu zwykłe dziecięce fantazje, ale wkrótce Tucker przekonał się, że coś jest na rzeczy. Zajmując się początkowo analizą przypadków z archiwum swego mentora, rozpoczął następnie badania na własną rękę. Szczególnie interesowały go dzieci reinkarnacji z krajów Zachodu.
Zdecydowałem się skoncentrować na przypadkach stamtąd, nawet jeśli były trudniejsze do znalezienia i okazywały się często mało spektakularne – mówił w wywiadzie. – W końcu trafiłem jednak na sprawy "mocniejsze". Dziś wiemy, że dzieci z pamięcią poprzednich wcieleń jest na terenie USA więcej, niż ktokolwiek by przypuszczał, choć ich rodziny często nie chcą o tym rozmawiać. Otrzymuję wiele informacji od amerykańskich rodziców, którzy opisują dokładnie takie same historie, jak te badane przez dr. Stevensona w Tajlandii czy w Indiach.

Dzieci, które już kiedyś żyły
Choć Tucker, który po śmierci Stevensona objął kierownictwo nad Wydziałem Studiów Percepcyjnych, chciał skoncentrować się na nauce, sensacyjność i niesamowitość historii o dzieciach mających wspomnienia reinkarnacyjne sprawiła, że psychiatra szybko został zauważony przez media.
Najbardziej znany przypadek, jaki analizował, dotyczył Camerona Macaulaya z Glasgow, który zasypywał matkę szczegółami z poprzedniego życia na wyspie Barra (Hebrydy Zewnętrzne). Chłopiec opisywał swój dawny dom i życie w rodzinie Shanea Robertsona. Zdarzało się nawet, że płakał za "prawdziwą matką". Jego niezwykła historia została przedstawiona w dokumencie "Chłopiec, który żył już kiedyś" (2006), gdzie pokazano jego odwiedziny na wyspie. Dla Camerona było to katharsis. Udało się nawet zlokalizować biały domek pasujący do jego opisów i ustalono, że dawniej mieszkała w nim rodzina Robertsonów. Ostatecznie w szkockim Stirling udało się odnaleźć Gillian Robertson – byłą mieszkankę domku. Niestety, mimo że jej wspomnienia pokrywały się z tym, co mówił chłopiec, nie pamiętała żadnego Shane'a i nie mogła określić, czyją inkarnacją mógł być Cameron.
Kolejny znany przypadek, jakim zajmował się dr Tucker, dotyczył Gusa Taylora: amerykańskiego chłopca opowiadającego o szczegółach z życia swego dziadka, który zmarł przed jego narodzinami. Gus zaskakiwał rodziców opowieściami z dawnych lat (mówił o rzeczach, o których nie mógł wiedzieć, m.in. o tragicznej śmierci siostry dziadka), a samochód dziadka nazywał swoim. Pewnego razu chłopiec powiedział nawet do przebierającego go ojca: "Pamiętam, jak to ja zmieniałem ci pieluchy!".
Głośnym echem w mediach odbił się też przypadek reinkarnacyjnych wspomnień Jamesa Leiningera, który jako 2-latek zaczął opowiadać o swoich wspomnieniach… z II wojny światowej:
Był to syn pary katolików z Luizjany – mówił o jego sprawie Tucker. – Uwielbiał bawić się samolotami, a od drugich urodzin zaczęły go nękać koszmary. Powtarzały się kilka razy w tygodniu i dotyczyły katastrofy lotniczej. James zaczął też opowiadać, że kiedyś był pilotem i startował "z łodzi". Kiedy ojciec zapytał go z jakiej, odparł, że zwała się "Natoma".
To nie koniec. James dodawał, że zestrzelili go Japończycy podczas bitwy o Iwo Jimę i że miał przyjaciela Jacka Larsena. Po sprawdzeniu okazało się, że lotniskowiec USS Natoma Bay brał udział we wspomnianych walkach i stracił jednego pilota – Jamesa Hutsona, którego maszyna rozbiła się w taki sposób, jak opowiadał mały James – pocisk trafił w silnik, nastąpił wybuch, po czym samolot spadł do wody.
Inna nietypowa historia z archiwum Tuckera dotyczyła Ryana z Oklahomy, który jako czterolatek uporczywie prosił matkę o zabranie go do "starego domu". Z jego opowieści wynikało jednak, że nie był to zwykły dom, tylko luksusowa willa. Ciągłe rozpamiętywanie dawnego życia sprawiło, że chłopiec stał się zrzędliwy i stetryczały. Nie wiedząc, jak rozładować jego emocje, matka wypożyczyła mu z biblioteki album o złotej erze Hollywood, bo z tym kojarzyły jej się opowieści syna. Nie spodziewała się, że Ryan nagle pochyli się nad jednym ze zdjęć i wykrzyknie podniecony: "To ja! To stary ja!". Fotos, który go tak poruszył, pochodził z filmu "Night After Night" z 1932 roku, a osobą, która na nim widniała, był Marty Martyn (zm. 1964) – aktor jednego filmu i znany agent gwiazd. Tucker, który zajął się sprawą Ryana, po konsultacjach z rodziną Martyna ustalił, że chłopiec podał ponad 50 trafnych szczegółów z dawnego życia.

Jak działa reinkarnacja?
W swoich publikacjach dr Tucker przedstawił intrygujące wyniki analiz fenomenu dzieci reinkarnacji. Jak podkreśla, wydział, na którym pracuje, przeanalizował do tej pory jakieś 2,5 tys. takich przypadków. Większość miała podobny przebieg: dzieci zaczynały mówić o poprzednim życiu bardzo wcześnie, a napływ wspomnień trwał mniej więcej do szóstego roku życia, potem stopniowo ustając. Wchodząc w wiek szkolny, dzieci zapominały o szczegółach z poprzedniej inkarnacji, co następowało wskutek zmian fizjologicznych w ich mózgach albo zmian w psychice.
To nie wszystko. Okazuje się, że większość (60 procent) dzieci z pamięcią poprzednich wcieleń stanowią chłopcy. 90 procent dzieci ma w nowej inkarnacji tę samą płeć, co w dawnej, a 70 procent twierdzi, że w minionym życiu umarło śmiercią nagłą bądź tragiczną. Co równie ciekawe, ok. 20 procent dzieci reinkarnacji ma też wspomnienia z pośmiertnego "stanu przejściowego" przed kolejnym wcieleniem.
Dodatkowo – jak wynika z analiz – dzieci te są nieco inteligentniejsze niż rówieśnicy, nie cierpią na żadne zaburzenia psychiczne, a ich wspomnienia nie są wynikiem doznanej traumy ani próbą zwrócenia na siebie uwagi.
Skoro wiadomo aż tyle, czy uda się ustalić, co odpowiada za fenomen pamięci z poprzednich wcieleń?
Tucker, który ma też na koncie liczne publikacje naukowe, twierdzi, że tajemnica tego zjawiska leży gdzieś na styku neurologii, psychologii i mechaniki kwantowej. Wyjaśnienia te nie przekonują jednak sceptyków uznających, że reinkarnacyjna pamięć to nic innego jak wymysły lub urojenia młodych umysłów.
Zdaniem dr. Tuckera jest inaczej i dzieci reinkarnacji nie tylko sugerują realność wędrówki dusz, ale i pokazują, że nasza rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, niż się wydaje. Według niego świadomość nie jest efektem pracy mózgu, lecz stanowi niezależną, niematerialną siłą powszechnie występującą we wszechświecie. Mózg jest zaś dla niej jedynie odbiornikiem, a uczeni tacy jak Roger Penrose czy Stuart Hameroff starają się wyjaśnić zjawisko świadomości za pośrednictwem mechaniki kwantowej i ustalić, w jaki sposób dochodzi do jej interakcji z organizmem.
Jeśli to prawda, świadomość nie potrzebuje 1,3 kg tkanki mózgu, żeby istnieć. Nie ma też podstaw, by uznawać, że kończy się ona, gdy mózg umiera. Można za to dojść do wniosku, że świadomość znajduje sobie wtedy nowy sposób wyrazu poprzez kolejne życie – dodaje Tucker.

Źródło: strefatajemnic.onet

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz