piątek, 8 lipca 2016

OLEJE NASYCONE I NIENASYCONE - prawdy i mity - wywiad z Jerzym Ziębą.

Źródło: Internet

Z Jerzym Ziębą rozmawiała Jolanta Podsiadła.

Margaryna, nazywana też czasami masłem roślinnym, jest to uwodorniony (sztucznie utwardzony) olej roślinny, który zawiera kwasy tłuszczowe w formie trans, negatywnie wpływające na cały nasz organizm. 
Szkodliwość margaryny została potwierdzona wieloma badaniami naukowymi i coraz więcej krajów na świecie od niej ucieka, a amerykańska FDA (Agencja ds. Żywności i Leków) zdecydowała w tym roku o całkowitym wycofaniu z rynku sztucznie utwardzanych olejów roślinnych.
W ciągu najbliższych trzech lat mają tam zniknąć ze sklepów nie tylko margaryny, ale i inne produkty zawierające przemysłowe kwasy tłuszczowe typu trans (uwodornione oleje roślinne stosowane są często m.in. w ciastkach czy batonach, bo wydłuża to ich trwałość).
Tymczasem w Polsce zostało wprowadzone rozporządzenie, które zamiast zakazywać, daje możliwość wpychania dzieciom margaryny. Co więcej, podczas konsultacji społecznych, poprzedzających wprowadzenie tych przepisów, lekarze-naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku i Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy zwracali na to uwagę. I zostało to przez ustawodawcę zignorowane!

To fakt, że na półki z margarynami nawet nie patrzę, przede wszystkim dlatego, że lubię tradycyjne masło, a smaku margaryny nie akceptuję. Czy nie ma jednak dobrych margaryn miękkich, zawierających bardzo mało kwasów typu trans, np. tylko 1 proc.?
Przyznam, że ręce mi opadają, gdy słyszę tego typu argumenty. Margaryna to syntetyk, sztucznie stworzony tłuszcz, a 1 proc. kwasów typu trans wystarczy, by robić szkodę w organizmie. Nie dzieje się to rzecz jasna od razu, ale z czasem zaczynamy chorować. To pierwszy z powodów, dla których uważam, że rozporządzenie o szkolnym jedzeniu jest zdrowotną katastrofą.

Drugi to wyeliminowanie – za wyjątkiem masła – tłuszczów zwierzęcych?
No właśnie. Nasze babcie od zarania dziejów wiedziały – a naukowcy niezbicie potwierdzili to dziś badaniami – że tłuszcz zwierzęcy, tłuszcz nasycony, jest zdrowy. I nieprawdą jest, że to od niego się tyje. To nie tłuszcz, a cukier jest przyczyną otyłości – tłuszczyk odkładający się nam na brzuchu i biodrach bierze się z nadmiaru cukru upychanego przez insulinę do komórek i zamienianego pod jej wpływem na tłuszcz. Nieprawdą jest też, że to tłuszcze nasycone powodują powstawanie blaszki miażdżycowej, co wmawia się nam przez ostatnie kilka dziesiątków lat.
To przemysł sprawił, że zalano nas olejem roślinnym. Co gorsza, nienasycone oleje roślinne zaleca się stosować do smażenia. Tego nie wolno robić!

Co dzieje się, gdy używamy do smażenia tłuszczów nienasyconych?
Po pierwsze, cząstka kwasu ulega utlenieniu, czyli zniszczeniu. Po drugie, podczas procesu utlenienia tłuszczu pojawiają się wolne rodniki.

Wolne rodniki niszczą różne struktury w naszym organizmie. Ale czy nie są nam też potrzebne?
Jak najbardziej są nam potrzebne, bo na przykład układ odpornościowy wykorzystuje ich silne właściwości utleniające do walki z patogenami. Ale są potrzebne tylko w określonej ilości. Nasz organizm produkuje przeciwutleniacze, które we właściwy sposób unieszkodliwiają wolne rodniki. Ale gdy jest ich bardzo dużo, mechanizmy samoregulujące organizmu nie są w stanie sobie z nimi poradzić, dochodzi do tzw. stresu oksydacyjnego i niszczenia istotnych struktur w organizmie, łącznie z DNA w jądrach komórek i mitochondriach, w których powstaje życiowa energia komórek.
Z badań naukowych wiemy, że właściwie każda choroba związana jest ze zbyt dużą liczbą wolnych rodników ().
Fabrykę wolnych rodników uruchamiamy również wówczas, gdy podgrzewamy do wysokiej temperatury tłuszcze nienasycone, czyli wszelkiego rodzaju oleje roślinne.

Ale - powiedzmy jasno – nie zniechęca Pan do jedzenia tłuszczów nienasyconych?
Oczywiście, że nie zniechęcam. Są nam one bardzo potrzebne, a dwa z nich są niezbędne (o tym napiszemy następnym razem), bez nich będziemy poważnie chorować. Ale ich nie podgrzewamy, nie lejemy ich na patelnię. Natomiast do polania sałatki dobry będzie praktycznie każdy olej tłoczony NAPRAWDĘ na zimno.

Najbardziej nasyconym ze wszystkich znanych nam tłuszczów jest olej z kokosa. Ma on aż 95-97 proc. frakcji nasyconej, czyli takiej, w której nie ma miejsca na połączenie węgla z innymi pierwiastkami. A zatem nie może się on utlenić.

Źródło: naturaity

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz