sobota, 9 stycznia 2016

"Mamo, ja już kiedyś umarłem" !

Źródło: Internet
Do psychiatrów - specjalistów od nadzwyczajnych przypadków zgłaszali się zaskoczeni rodzice kilkulatków pytający, dlaczego ich dzieci tak szczegółowo opowiadają o przeżytej kiedyś śmierci. Szok potęgowały incydenty, kiedy dziecko przypominało sobie nie tylko tragiczny koniec, ale też dawnych bliskich i rzeczywistość… poprzedniego życia.

Nagłośniony kilka lat temu przypadek Jamesa Leiningera (ur. 1998) rozpoczęły senne koszmary, w których chłopiec widział siebie w płonącym samolocie. Zmieszani rodzice wsłuchiwali się w jego opowieści o statku "Natoma" i walkach z Japończykami. Historię kończyło roztrzaskanie maszyny pilota (również o imieniu James) w wodach Pacyfiku. Andrea i Bruce - rodzice chłopca, zaniepokojeni jego dziwnym zachowaniem, postanowili sprawdzić, czy odnosi się to do realnych zdarzeń. Poszukiwania ułatwiły częste wzmianki o "Jacku Larsenie" - rzekomym koledze Jamesa z poprzedniego życia.
Leiningerowie mówili, że udało im się odnaleźć Larsena, który potwierdził, że podczas starć z Japończykami w marcu 1945 r. od trafienia w silnik zapalił się samolot jego przyjaciela, Jamesa Hustona Jr. Wychowana w naukach chrześcijaństwa para nie umiała wytłumaczyć związku tej tragedii z opowieściami ich syna. Historia niebawem przedostała się do mediów wywołując żywe (i nie zawsze przychylne) reakcje. Z podobnymi problemami zmagało się jednak wiele innych rodzin. Przez lata badacze zjawiska "pamięci poprzednich wcieleń" zebrali relacje setek dzieci opowiadających o sprawach, których nie mogły znać. Najwięcej emocji budziły historie, w których padały słowa: "Mamo, ja już kiedyś umarłem…".

"Zabili mnie w morzu"
Choć najbardziej znanym kolekcjonerem przypadków dziecięcych "wspomnień reinkarnacyjnych" był dr Ian Stevenson (1918 - 2007), fenomenem tym zajmowali się też inni badacze, w tym islandzki psycholog prof. Erlendur Haraldsson (ur. 1931), który ustalił, że około 80 procent dzieci mówiących o poprzednich wcieleniach kończy swe historie scenami gwałtownej śmierci (w wyniku morderstwa, wypadku lub działań wojennych). Na wyjaśnienie części z nich Haraldsson miał nawet własną teorię.
Jedna z bardziej poruszających relacji z jego zbiorów opowiada o libańskiej dziewczynce, Nadine, w której obudziły się wspomnienia z życia młodej kobiety maltretowanej i ostatecznie utopionej w morzu przez męża: "[Nadine] pokazywała swej matce, w jaki sposób ‘jej mąż’ dokonał zbrodni, zaciskając jej najpierw ręce na szyi. Wspominała też o swej córce Reemie. […] Ojciec Nadine przywoływał opowieść o tym, jak pewnego dnia wynajął łódkę, by popłynąć z rodziną na wyspę. Kiedy starał się włożyć małą do wody, była śmiertelnie przerażona, drżała i kurczowo się go trzymała. W drodze powrotnej miała powiedzieć rodzicom: ‘Kiedyś zabili mnie w morzu’. Po tej wyprawie aktywowały się u niej inne wspomnienia".
Zagadką pamięci z poprzednich wcieleń jest jej tymczasowy charakter. Według statystyk, wspomnienia pojawiają się w pierwszych latach życia dziecka i utrzymują (z różnym natężeniem) przez kilka lat, zanikając całkowicie do wejścia w okres dojrzewania. Równie zaskakująca bywa spójność części relacji z aktualnymi wydarzeniami. Niekiedy na ciele "reinkarnacyjnych dzieci" odkrywano nawet sugestywne znamiona, mające być świadectwem śmierci doznanej w poprzednim życiu.

"To on mnie zabił!"
Choć wiele tego typu opowieści pochodziło z Azji Południowo-Wschodniej, gdzie powszechna jest wiara w reinkarnację, odnotowywano je również w krajach islamskich, Czarnej Afryce i kręgu cywilizacji zachodniej. Stosunkowo dużo historii o dzieciach pamiętających własną śmierć pochodziło z Libanu i Turcji. Wśród nich był m.in. słynny przypadek Semiha Tutuşmuşa (ur. 1958) z wioski Şarkonak (prow. Hatay) - chłopca, który uznawał się za wcielenie Selima Fesliego - ojca kilkorga dzieci, który zginął zastrzelony przez sąsiada.
Kilkulatek czuł się szczególnie zżyty z rodziną Feslich, którą często odwiedzał i która (do pewnego stopnia) zaakceptowała go jako "nowe wcielenie" zmarłego ojca. Tutuşmuş okazywał ponadto jawną wrogość do "swego" zabójcy - Issy Dirbekliego (który odsiedział dwa lata za rzekomo przypadkowe postrzelenie Fesliego) i planował na nim zemstę.
Nieco mniej znana jest historia Süleymana Çapara (ur. 1966) ze wsi Madenli (prow. Hatay) urodzonego z lekką deformacją czaszki, z którą wiązała się historia jego tragicznej śmierci w poprzednim życiu. W książce "Where Reincarnation and Biology Intersect" ("Na skrzyżowaniu reinkarnacji i biologii") dr Stevenson pisał: "Kiedy chłopiec nauczył się mówić […] pojawiły się u niego pierwsze odniesienia do szczegółów z poprzedniego życia. Opisywał historię, w której on - młynarz - ginie w czasie sprzeczki z jednym z klientów".
Dziecko mówiło o sobie jako o "Mehmedzie młynarzu". Okazało się, że w pobliskiej wsi Ekber rzeczywiście żył niejaki Mehmed Bekler - były żołnierz, który pracował w tamtejszym młynie. W 1965 r. zmarł w szpitalu zraniony w głowę podczas bójki z klientem, Mehmedem Bayrakdarem. Tak jak w przypadku Tutuşmuşa, chłopiec z Madenli czuł silną więź z "dawnymi krewnymi", którzy w pewnym stopniu ją odwzajemniali, mimo że tradycja islamska (poza niektórymi odłamami, w tym alevi zamieszkującymi m.in. w prowincji Hatay) nie kultywuje wiary w reinkarnację. Çapar czuł silną nienawiść do "swojego" zabójcy. Kiedy zobaczył go pierwszy raz, miał krzyknąć: "To on mnie zabił!".

Mały obcy człowiek
Dziecięce wspomnienia o umieraniu wystąpiły także u Davida Llewelyna (ur. 1970) z Chester (Wielka Brytania), u którego rozpoczęły się od koszmarów, w których pojawiał się obraz wielkiej dziury w ziemi wypełnionej ludzkimi zwłokami. Chłopiec twierdził, że we śnie bał się, że wpadnie do dołu, który otaczali uzbrojeni ludzie. Z czasem przekształciło się to w rodzaj wspomnień, które zaczęły niepokoić jego matkę i ojczyma. David opowiadał, że wrzucono go do mogiły z ciałami, zaś kiedy spojrzał ku górze, zobaczył tam inne dziecko, w którym rozpoznawał swego przyjaciela.
Sytuacja stała się jeszcze dziwniejsza, kiedy David zaczął uczęszczać do szkoły, gdzie zauważono, że nie może pozbyć się nawyku pisania od prawej do lewej (jak w hebrajskim lub arabskim). Ponadto w jego zachowaniu, zabawach i rysunkach pojawiały się motywy związane z kulturą żydowską. Wyznawcą religii mojżeszowej był biologiczny ojciec Davida, Solomon Rosenberg, o którym chłopiec jako dziecko w ogóle nie wiedział - tak przynajmniej twierdziła jego matka, Susan, która dodawała, że dziecko wychowywano na chrześcijanina.
Historie tego typu dawały mocno do myślenia badaczom wspomnień reinkarnacyjnych. Prof. Haraldsson uznał, że część z nich można wytłumaczyć działaniem mechanizmów psychologicznych, sugestią, dziecięcą wyobraźnią lub wpływem otoczenia (dotyczyło to m.in. dzieci wychowanych w kulturze buddyjskiej lub hinduistycznej). Dużo większym wyzwaniem było wyjaśnienie przypadków, w których kilkulatkowie nie tylko opowiadali o szczegółach z życia osób zmarłych, ale też posiadali charakterystyczne dla nich znamiona.
Przypadki "dzieci reinkarnacji" budzą skrajne emocje. Rzadko wspomina się jednak, że bywają też szokiem dla rodziców (nie tylko tych wychowanych w kulturze europejskiej). Wielu z nich przytłaczała świadomość, że córka lub syn czuje się zupełnie obcym człowiekiem i jawnie to manifestuje (prof. Haraldsson odnotował historię, w której pewien libański chłopiec powiedział matce: "Moja żona miała piękniejsze oczy niż ty!"). Na szczęście dla rodziców (ale niekoniecznie dla nauki), dzieci wyrastają z tych wspomnień.

Źródło: strefa tajemnic

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz