środa, 9 września 2015

Komu zależy na tym, aby ludzie bali się witamin? - Dr Aleksandra Niedzwiecki.



Źródło: Internet
Dziewięć Nagród Nobla zostało przyznanych za badania w dziedzinie witamin i ich wpływu na zdrowie. Niestety, kontynuacja tego kierunku badań ustąpiła miejsca badaniom w kierunkach farmakologicznych.

Dokonane w ostatnich latach odkrycia naukowe dr. Matthiasa Ratha i potwierdzona w pracach naszego Instytutu skuteczność działania medycyny komórkowej otwierają możliwości naturalnej kontroli wielu chorób, włączając w to choroby serca, nowotworowe, osteoporozę czy wzmacnianie obrony immunologicznej.

Publiczne kampanie na temat szkodliwości witamin przeczą logice, podstawom wiedzy naukowej i praktyce, jednak pozwalają ich sponsorom osiągnąć jeden cel: sianie wątpliwości w skuteczność działania substancji naturalnych, których stosowanie konkuruje z rynkiem leków. Witaminy nie podlegają patentom, w związku z tym nie zapewniają tak wysokich zysków, jak substancje chemiczne (leki), które chronione patentami są źródłem miliardowych dochodów liczonych w dolarach lub euro dla ich producentów. Co więcej, leki generują wiele niepożądanych działań ubocznych, prowadząc do nowych schorzeń i tym samym zwiększając zapotrzebowanie na nowe farmaceutyki. Tymczasem witaminy i inne substancje odżywcze mogą usuwać źródła chorób, a w związku z tym zawężają rynek zbytu na leki.

Taktyka siania wątpliwości w skuteczność suplementacji witaminami nie jest nowa. Przemysł tytoniowy używał jej efektywnie przez dziesiątki lat, sponsorując i popularyzując badania, których celem było podważanie związku między paleniem papierosów a rakiem płuc czy innymi chorobami. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, ale... przy użyciu naukowych metod i oczywiście ogromnej machiny marketingowej kształtującej opinię publiczną. Nie jest tajemnicą, że firmy farmaceutyczne przeznaczają ogromne sumy na finansowanie ekspertów i badań w celu obrony i powiększania swoich zysków.

Coraz więcej ludzi rozumie, że zdrowia nie mierzy się ilością zrealizowanych recept, ale odpowiednią dietą, stylem życia i suplementacją witaminami w dawkach opartych na synergistycznym działaniu ich składników. Coraz więcej ludzi nie chce zaakceptować, że ich zdrowie to źródło miliardowych dochodów i ogromny, globalny biznes. Ma to swoje konsekwencje. Zasady maksymalizacji zysków, a nie społeczna czy indywidualna wartość odkrycia decydują o wyborze kierunków badań naukowych. W związku z tym promowane są te dziedziny, które wiodą do rozwiązań patentowych. Przemysł farmaceutyczny inwestuje miliardy w rozwój rynku leków, przemysł żywieniowy buduje swoje zyski na modyfikacjach genetycznych, a biotechnologia na rozwoju terapii genowej. Nie ma tu miejsca i funduszy na rozwój kierunków promujących witaminy, minerały czy naturalne substancje, których nie można patentować, a które mają niezaprzeczalne wartości dla zdrowia i obniżenia kosztów opieki zdrowotnej.

Wytworzenie klimatu, w którym ludzie obawiają się witamin pomaga zalegalizować prawa ograniczające nasz dostęp do mikroelementów, mimo ich niezbędności dla utrzymania zdrowia i życia. Dyskusja nad nową legalizacją związaną z witaminami jest w tej chwili w toku w Polsce.
Obecna kampania przeciwko suplementacji witamin pozwala nam zdać sobie sprawę, że zdrowie nie zostanie nam dane dobrowolnie – o zdrowie musimy walczyć sami. Atak na witaminy to uznanie skuteczności naszego działania – więcej witamin może skrócić życie biznesowi chorób, ale nie nam.  
Dr Aleksandra Niedzwiecki jest dyrektorem Instytutu Naukowego Dr. Ratha w Santa Clara w USA.

Źródło: dr-rath-koalicja.pl

Jeśli artykuł zainteresował Ciebie, proszę udostępnij go i podziel się nim ze znajomymi!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz