piątek, 25 września 2015

Dr MICHAEL NEWTON - fascynująca wypowiedź opisująca WĘDRÓWKĘ POMIĘDZY WCIELENIAMI.

Źródło: Internet
 Michael Newton, doktor, założyciel Instytutu Życia Newton Between Lives Hipnoterapia.
Posiada doktorat z psychologii Poradnictwa, jest Mistrzem Hipnoterapeutą i jest członkiem Stowarzyszenia Poradnictwa Amerykańskiego. Pracując na wydziale wyższych uczelni jako nauczyciel i doradca jednocześnie aktywnie prowadził prywatną praktykę.
Uważany jest za pioniera w odkrywaniu tajemnic na temat życia po śmierci poprzez wykorzystanie Duchowej regresji.
Dr Newton jest autorem pięciu książek: Wędrówka dusz, Przeznaczenie dusz tom I, Przeznaczenie dusz tom II, Życie Między Wcieleniami, Brzmienie Życia.
Dr Newton pojawił się na licznych pokazach radiowych i telewizyjnych dzieląc się swoimi odkryciami i przekonaniami o naszym nieśmiertelnym życiu w świecie dusz.

Jestem tradycyjnym terapeutą. Nie zajmowałem się nigdy regresją związaną z przeszłymi wcieleniami, czy czymkolwiek z tego, czym się obecnie zajmuję. Moja praca skupiała się głównie na stosowaniu metod modyfikacji behawioralnej w pracy z ludźmi z zaburzeniami snu, depresją itd.
Z biegiem czasu pojawiali się ludzie pytający, czy z uwagi na to, że w swojej pracy wykorzystuję hipnozę, nie mógłbym sprowadzić ich do przeszłych żyć. W tych czasach byłem bardzo kategoryczny. Zwykłem mawiać: „Nie zajmuję się takimi rzeczami. Bardzo mi przykro, ale jestem bardzo tradycyjny w mojej akademickiej orientacji. Będzie pan/pani musiała poszukać kogoś innego”.
Minęło w ten sposób kilka lat pracy, aż pewnego razu pojawił się klient, który skarżył się na ból w boku. Powiedział mi, że był u wielu lekarzy, badających jego prześwietlenia, którzy powiedzieli mu, że to psychosomatyczne (że przyczyna tkwi w jego umyśle), i że powinno przejść, jeśli tylko przestanie o tym myśleć. Sprawiało mu to jednak intensywny ból, nie mógł przez to spać i tak dalej. Poprosił mnie, czy nie pomógłbym mu odnaleźć jakiejś źródłowej przyczyny w jego dzieciństwie, korzystając z regresji hipnotycznej. Zgodziłem się. Szukaliśmy. Sprawdzałem rozmaite aspekty jego dzieciństwa. Nie odkryłem żadnego upadku na ostry przedmiot, czy jakiejkolwiek interakcji z nożami, czy czegokolwiek, co mogłoby spowodować ten ostry ból w jego boku. Wreszcie we frustracji powiedziałem do tej osoby – która przy okazji weszła w stan hipnotyczny bardzo szybko i głęboko, co jest bardzo istotne, ponieważ jest to kluczowe w pracy nad przeszłymi wcieleniami, którą teraz prowadzę (a właściwie nad stanem pomiędzy wcieleniami). Powiedziałem: „Dotrzyj do źródła tego bólu. Powiedz mi, kiedy poczułeś go pierwszy raz.” I nagle znalazł się on na francuskim polu bitwy podczas Pierwszej Wojny Światowej. W brytyjskiej dywizji w czasie Bitwy nad Sommą, gdzie zginął pchnięty bagnetem. Tak więc podczas gdy biedak, wyprzedzając mnie niejako w tej regresji, dociera do swego przeszłego życia i leży w błocie umierając, ja wciąż pozostając sceptyczny – bo taka moja natura – proszę go, żeby opisał pagon dywizji, który ma na swoim ramieniu. Pytam: „Co to za bitwa? Gdzie jesteśmy? Przeciw komu walczysz?” Ponieważ nie czuje się usatysfakcjonowany tym, że to się dzieje naprawdę. Opisał precyzyjnie wszystkie te detale, a ponieważ jestem amatorem historii, byłem w stanie potwierdzić, że opisy są trafne. Uświadomiłem sobie więc, że właśnie miałem swoje pierwsze doświadczenie z przeszłym wcieleniem. Następnie odczuliłem go tak samo, jak zrobiłbym to w przypadku 6-letniego dziecka, które nadziało się na coś w kuchni podczas nieobecności matki.
Od tamtego przypadku uświadomiłem sobie, że regresja do przeszłych wcieleń jest bardzo realna. Wciąż pozostawałem sceptyczny, wykonywałem wiele eksperymentów i pracy z ludźmi. Minęło sporo czasu. Pojawił się kolejny przypadek. Praktycznie przypadkowo przyszła do mnie kobieta narzekająca na samotność i izolację w społeczeństwie. Miała poczucie, jakby nie była częścią tego świata. Czuła się tak zdezorientowana życiem, które prowadziła, oraz ludźmi wokół niej, że myślała o samobójstwie. Pracowałem z tą kobietą, podobnie jak z tamtym mężczyzną (jednak nie z regresją do przeszłych wcieleń). Rozmawialiśmy wiele o jej dzieciństwie. Wprowadzałem ją w stan hipnozy i pracowaliśmy nad aspektami jej wczesnych lat. Nie przyniosło to niczego konkretnego. Podobnie jak w przypadku pracy z tamtym mężczyzną poprosiłem tę kobietę: „Dotrzyj do źródła swojej samotności i braku towarzystwa.” I w tym przypadku osoba ta była bardzo somnambuliczna. Weszła w hipnozę bardzo głęboko i szybko. Była bardzo dobrym przedmiotem badań. Powiedziała: „Widzę ich wszystkich w tej chwili. Moi towarzysze są tutaj ze mną.” Pomyślałem: „O czym my tu rozmawiamy, czy to grupa od brydża? Kim są ci ludzie?” Ona patrzy szklanym wzrokiem na ścianę mojego biura, jej oczy drgają. Odpowiedziała mi: „Nie, nie, nie. To moje duchowe bratnie dusze.” Było ich osiem. Opisała kim są. Nie mogłem uwierzyć. Po plecach przeszły mi dreszcze. Właśnie rozmawiałem z kimś, kto opowiadał o życiu pomiędzy życiami. Był to obszar, w którym nie miałem żadnego doświadczenia, na którego temat nie czytałem żadnych książek. Nie było ich zresztą wiele. Nawet tych, nawiązujących do tematu. Tak więc począwszy do tej sesji, zacząłem poważniej interesować się badaniami obszaru pomiędzy życiami. W miarę czasu charakter mojej pracy zaczął ulegać zmianie. Poświęcałem teraz więcej czasu na pracę z ludźmi, którzy zainteresowani byli swoją nieśmiertelnością. Z ludźmi, którzy obecnie przychodzą do mnie, pragnąc dowiedzieć się kim naprawdę są, kim są ich bratnie dusze. Jak wygląda ich duchowa grupa. Dlaczego są tutaj na Ziemi itd. Dla mnie to znaczące życiowe pytania. Psychologiczne korzyści, płynące z odkrywania tego typu informacji w kontekście własnego życia, są podbudowujące dla osób w sposób, jakiego nie doświadczyli nigdy wcześniej. Zasadniczo więc tak rozpocząłem pracę w dziedzinie, w której kontynuuję ją do dzisiaj.

Kliknij

Jak terapia tego typu postrzegana jest przez główny nurt nauki?
Istnieją dwa rodzaje ludzi. Ci, którzy rozumieją hipnozę, siłę hipnozy, wiedząc, jak bardzo jest realna. Dodam, że AMA (American Medical Association) zaakceptowało hipnozę jako narzędzie terapeutyczne w 1958 roku, co jest raczej późnym okresem, biorąc pod uwagę, fakt, jak długo była wykorzystywana. Chcę podkreślić jednak wyraźnie fakt, że ludzie w stanie hipnozy nie doświadczają halucynacji. Świadomy umysł nie jest nieświadomy. Jest bardzo przytomny w kontekście tego, co dzieje się wokół niego przez cały czas. Nie jest to sytuacja podobna do tej, kiedy śpimy w łóżku pogrążeni w głębokim stanie delta. Znajdujemy się raczej w stanie alfa lub theta.
Tak więc twój świadomy umysł jest w stanie pracować, pomagając w organizowaniu informacji, pozyskiwanych z twojej podświadomości. Hipnoza więc – w kontekście tego, czy chcesz w nią wierzyć, czy nie – zależy w istocie od twojej gotowości zaakceptowania danych, pochodzących od samego ciebie. Zasadniczo nie jest czymś podobnym do fizyki, w której mamy ścisłe wzory. W kontekście naukowych dowodów nie można udowodnić jej niezawodności. Wszystko, co mogę powiedzieć to, że byłem sceptykiem na początku w związku z całym procesem regresji do przeszłych wcieleń oraz pracy pomiędzy życiami. A tym, co mnie przekonało do tego, że ten proces jest realny oraz do tego, że moi pacjenci mówią mi prawdę, była spójność ich relacji. Nie miało znaczenia, czy ktoś był głęboko wierzącym, czy ateistą, czy posiadającym jakiekolwiek filozoficzne przekonania pomiędzy. Po wejściu w stan głębokiej hipnozy, wszyscy opowiadali to samo o świecie duchowym i o życiu pomiędzy życiami.

Co się dzieje, kiedy człowiek umiera?
W momencie śmierci wznosisz się ponad swoje ciało, spoglądając na nie z góry. Istnieje wiele relacji na temat doświadczeń z pogranicza śmierci klinicznej (NDE), książek, a także programów TV oraz audycji radiowych z ludźmi, którzy osobiście doświadczyli tych stanów i na różne sposoby starali się opisywać widzom co przeżyli i jak się wtedy czuli. Musimy pamiętać jednak, że w doświadczeniu z pogranicza śmierci klinicznej, mówimy o kimś, kto jest klinicznie martwy jedynie przez kilka minut, jednocześnie nie będąc przy tym w stanie opowiadać, co właśnie przeżywa. W przypadku moich sesji jestem w stanie rozmawiać na ten temat z pacjentem, pozostającym w stanie hipnozy przez 3 godziny. Są oni również w stanie relaksacji, nie doświadczają żadnej cielesnej traumy. Są więc w stanie relacjonować mi w całkiem jasny i bezpośredni sposób co się z nimi dzieje. Warto tu wyjaśnić, że istnieją dwa rodzaje dusz. Dusza bardziej zaawansowana oraz dusza początkująca. W istocie jest więcej typów dusz, ale omówię tutaj ogólnie tylko te dwa.
Typ duszy początkującej to osoba, która nie przeżyła jeszcze tak wiele żyć, mająca czasem trudności w oddzieleniu się od swojego ciała. Nie chodzi o to, że nie jest w stanie go opuścić w chwili śmierci, ale o to, że snuje się w jego pobliżu. Dusze takie pragną odwiedzać swoje pogrzeby i są jeszcze na tyle próżne, że zwracają uwagę na to, kto przychodzi na ich pogrzeby. Kto przynosi kwiaty. Ile szacunku okazano ich ciału (czy to podczas kremacji, czy standardowego pochówku w ziemi). Tak więc taki typ duszy przeważnie nie jest zbyt gotowy do niezwłocznego opuszczenia ziemskiego planu astralnego. Powodami tego jest dezorientacja oraz niechęć do porzucenia swojego życia, które dostarczało im tyle radości. Drugim spośród tych dwóch głównych typów są te dusze, które spędziły tutaj długi czas i są już bardzo doświadczone. One opuszczają ciała bardzo szybko. W przypadku obydwu typów, w momencie obserwowania przez nie z góry własnego ciała, pojawia się dominujące uczucie, którym jest troska o komfort kochanych osób, pozostawianych za sobą. Wszystkie dusze będą próbowały do nich dotrzeć, pocieszyć opłakujących ich śmierć. Będą starały się dotrzeć do umysłów swych bliskich i ukoić na różne sposoby, przekazując im poprzez myśl potężne przekazy mentalne – zrozumienie, że wciąż żyją.
Czasami jest to ciężkie, ponieważ oczywiście, kiedy doświadczamy takiego ogromu żalu, możemy zostać nim tak przygnieceni, że staniemy się zamknięci na te przekazy. Dusze w takiej sytuacji mogą nie być w stanie dotrzeć do kochanych osób przez kolejne dni, tygodnie, czy nawet miesiące. Ale taka jest intencja – uwolnić od trosk swoich bliskich. Następnie, kiedy już oderwą się (od ziemskiego planu)… dusze opisują jasne światło i tunel. To samo, co opowiadają ludzie po doświadczeniach z pogranicza śmierci klinicznej. Wytłumaczę coś, co wydaje mi się naprawdę ważne. Słyszeliśmy wiele o ludziach spotykających religijne postaci podczas swoich doświadczeń z pogranicza śmierci klinicznej. W żadnej z tych wszystkich sesji, jakie skatalogowałem w ciągu tych wszystkich lat pracy z ludźmi i ich doświadczeniami śmierci nie natknąłem się na żaden przypadek spotkania religijnej postaci. To, co ludzie widzą, to ich duchowi przewodnicy. Są to te kochające istoty, które są ich nauczycielami, przychodzącymi do nich w momencie śmierci, aby poprowadzić ich do świata duchowego. Chciałbym także dodać, że ludzie, których znałeś w obecnym życiu, a także umarły przed tobą, mogą również wyjść ci na spotkanie, aby cię powitać. To również jest wspaniałym doświadczeniem: spotkanie swojej matki, czy najlepszego przyjaciela (który mógł umrzeć nam na rękach), brata lub siostry itp. Są to piękne i uszlachetniające doświadczenia.

Jak wyglądają dusze?
Kiedy osoba, która dopiero co umarła, spotyka swojego duchowego przewodnika lub znanych wcześniej przyjaciół, krewnych (swoje bratnie dusze), zwykle widzi ich ona z projekcjami znanych sobie twarzy. Dusze te mogą przybierać twarze, odpowiadające tym, które mieli, żyjąc z tą osobą w ostatnim wcieleniu lub te najbardziej im odpowiadające, które jednak zmarła osoba jest w stanie zidentyfikować. Istnieje więc kilka wariantów możliwych projekcji twarzy. Ludzie opisują, że dusze na tym etapie wyglądają jak duchy. Może stąd wzięły się nasze mitologie na temat duchów. Zazwyczaj ludzie nie widzą niczego poniżej talii. Postrzegają swego rodzaju mglistą formę światła. Określony punkt światła, stający się mglistym kształtem, podobnym do ducha. Kiedy zaś wystarczająco się zbliżą, są w stanie dostrzegać cechy charakterystyczne, które są im projektowane przez istotę przed nimi. Dla rozpoznania.

Czy piekło istnieje?
Żaden z moich pacjentów poddanych hipnozie nie widział żadnych demonicznych postaci, czy piekła jakiegokolwiek rodzaju. Słyszeliśmy o tym od zaledwie kilku z tych osób, które miały doświadczenia z pogranicza śmierci klinicznej. Z mojego doświadczenia wiem, że wizje tych osób, które twierdziły, że słyszały krzyki, czy były ciągane przez demony przed jakiegoś rodzaju sąd w celu odbycia procesu oraz tego typu rzeczy (posiadające mnóstwo podtekstów religijnych w kontekście podsycania strachu), po prostu nie są obecne w umysłach moich klientów. Kiedy osoba po doświadczeniu z pogranicza śmierci klinicznej jest przekonana, że to właśnie przeżyła, moim zdaniem odegrały w tym rolę uwarunkowania jej świadomego umysłu. Musimy pamiętać bowiem, że takie osoby nie są w stanie hipnozy, ale zostały właśnie potrącone przez samochód albo leżą na stole operacyjnym, wykrwawiając się na śmierć. Pojawia się cała gama traumatycznych rzeczy, związanych z ich fizycznym ciałem. W moim przekonaniu ich świadomy umysł jest tak przeładowany, że wszystkie nabyte w czasie całego życia obawy i lęki, związane z różnymi koncepcjami życia po śmierci, ujawniają się w takiej postaci. Nie opisują realnych przeżyć w sensie bycia zabranym przez demony, bycia karanym i tak dalej. Jasne światła i tunele mogą być realne, ale kiedy zaczynają doświadczać rzeczy zbyt zbieżnych z ich świadomymi lękami, podejrzewam uwarunkowanie. Moi klienci opisują mi świat duchowy jako pełen miłości, przebaczenia i życzliwości. Niezależnie od tego, czego dopuścili się na Ziemi – w sensie złych uczynków…
Jeśli mielibyśmy stwierdzić, że złe uczynki są powodem, dla którego niektóre osoby miałyby trafić do miejsc, przypominających piekło. Według moich klientów tak się jednak nie zdarza. Wszyscy trafiają do miejsc izolacji, w których gwarantowane jest im rozeznanie, sesje, związane z przeglądem tego, co zrobili i dlaczego, oraz swego rodzaju transformacji energii. Wyjaśniam ten proces szczegółowo w książce „Wędrówka Dusz” (Journey Of Souls). Chciałbym jeszcze dodać, że te osoby, które dopuściły się złych uczynków, prawdopodobnie – na swoją własną prośbę – powrócą jako ofiary w swoich następnych wcieleniach. Będą ochotnikami do tego typu zadań. Tak więc nie – świat duchowy nie jest miejscem terroru ani strachu.
Źródło: Internet
Czym jest Sąd Szczegółowy?
Pozwólcie, że opiszę skąd według mnie może pochodzić idea Sądu Szczegółowego. Może być ona częściowo przefiltrowana przez podświadomy umysł. Rzeczywiście stajemy przed – nazwijmy to – radą starszych, czy istot-mędrców. Określani byli też jako nestorzy, czy święci. Istnieje wiele rozmaitych określeń. Są to bardzo zaawansowane istoty, które przeglądają dopiero co przeżyte życie. Nasi przewodnicy również. Nasi przewodnicy robią to zaraz po naszym przybyciu. Rozmawiają z nami w prywatnym, bardzo spokojnym otoczeniu. Mamy więc czas na asymilację i doenergetyzowanie. Następnie możemy powrócić do swoich „domów”, można rzec – obszarów w duchowym świecie, do których należymy. Możemy porozmawiać o tym za kilka minut. Co do samej koncepcji Sądu Szczegółowego natomiast, o której dość często słyszę, podobnie jak o ludziach, którzy martwią się wizjami bycia trzymanym przed obliczem demonicznych sędziów i rozliczanym ze swoich grzechów… Te mądre istoty są bardziej zaawansowanymi nauczycielami. Swoją „rangą” przewyższają nawet naszych przewodników w kontekście wiedzy, zrozumienia i doświadczenia. Generalnie natykam się na taki scenariusz, że nasi przewodnicy towarzyszą nam do bardzo cichego, pogodnego miejsca, w którym te istoty mają zwyczaj z nami rozmawiać.
Powinienem zaznaczyć, że miałem klientów, którzy rozmawiali jedynie z trzema z tych Mędrów, a także takich, którzy rozmawiali z dziesięcioma, czy dwunastoma. Uzależnione jest to do indywidualnej duszy, od grupy duchowej, do której przynależy, stopnia jej zaawansowania itd. Istoty te wypytują w bardzo łagodny sposób o to, w jaki sposób ty, jako osoba dopiero co zmarła, przeżyłeś swoje życie. O to, jak ty się czujesz w związku z tym, jak ci poszło. O to, gdzie doznałeś porażek, czy gdzie zauważyłeś mankamenty. Rozmawiają z tobą również o twoich sukcesach. Jest to więc bardzo subtelny proces, którego każdy doświadcza pomiędzy swoimi życiami po śmierci. Niektórzy trafiają tam również przed rozpoczęciem kolejnego życia w celu przejrzenia stojących przed nimi wyzwań. Zasadniczo są to jednak bardzo mądre, pełen zrozumienia istoty, które po prostu analizują razem z nami nasze pomyłki oraz sposoby, dzięki którym możemy je poprawić w następnym życiu.

Czy istnieją młode i stare dusze?
Koncepcja bardzo starych oraz bardzo młodych dusz może być myląca. Wyjaśnię dlaczego. Możesz być starą duszą w tym sensie, że jesteś tu od czasów epoki kamiennej, ale mogłeś nie opanować swoich nauk zbyt dobrze lub zbyt szybko. Możesz być dopiero na etapie przejścia pomiędzy duszą początkującą a duszą pośrednią po prostu dlatego, że potrzebujesz więcej czasu i więcej żyć na przerobienie pracy, którą potrzebujesz przerobić. Zdarzały mi się także osoby, których duchowy rozwój był z kolei bardzo gwałtowny. Jedna kobieta w przeciągu 4 000 lat inkarnacji na Ziemi (co nie jest długim okresem) przeszła z etapu duszy początkującej prawie na etap duszy pośredniej, co jest przykładem bardzo szybkiego rozwoju. Wskazówką do stwierdzenia tego jest również aura, którą dusze emanują w świecie duchowym. Jej kolory jednak nie mają nic wspólnego z aurami, które ludzie, posiadający te umiejętność na Ziemi, są w stanie dostrzegać wokół nas. Dzięki kolorom ich energii jestem w stanie określić stopień zaawansowania duszy. Odkrycie tego pochłonęło wiele czasu. Podobnie jak odkrycie wszystkich innych rzeczy, o których tu dzisiaj rozmawiamy. Musiałem zbierać tę układankę kawałek po kawałku. To nie przyszło do mnie w całości wraz z tą kobietą, o której opowiadałem na początku, a która była moim pierwszym przypadkiem, dotyczącym życia pomiędzy życiami. Musiałem ciężko pracować, ponieważ ludzie nie są chętni do dzielenia się informacjami. Aby uzyskać tyle, ile przekazałem w książce, zabrało mi wiele lat. Chciałbym też dodać, że w swojej pracy staram się pozostawać bezstronny. Kiedy opowiadam wam o istotach, takich jak przewodnicy, czy rada i tak dalej, pochodzi to z odpowiedzi na konkretne pytania typu: „Co widzisz?” Nie pytam ludzi: „Czy widzisz to i tamto?” Bez względu więc na to, jak wiele sesji odbyłem wcześniej, materiał jest świeży w przypadku każdego nowego klienta.
Zadaję pytania otwarte. W ten sposób odpowiedzi są formowane w indywidualny dla umysłu danej osoby sposób. Wiele takich odpowiedzi dotyczy tego istotnego aspektu, o którym już wspominaliśmy, czyli rady. Ludzie czują potrzebę opowiadania o tych istotach i o tym, co dla nich znaczą.

Czym są duchy?
Ludzie mogą błędnie pojmować koncepcję duchów. W mojej opinii istnieją istoty, które jeszcze nie opuściły astralnego planu Ziemi, ponieważ nie są gotowe, nie są usatysfakcjonowane tym, jak się potoczyły rzeczy, być może zostały zamordowane i szukają zemsty itd. Nie są zmuszane do wejścia do świata duchowego. Kiedy staną się gotowe, zostaną tam poprowadzone. Dodam, że istnieje jeszcze jeden element, unikalny w mojej pracy, jeśli chodzi o fenomen duchów. Wierzę w dualność duszy. Dusze mają możliwość prowadzenia równoległych żyć poprzez dzielenie swojej energii (której cząstka zawsze pozostaje w świecie duchowym). Może więc istnieć duch (cząsteczka tej energii), który wciąż pozostaje na Ziemi, posiadając jednak w tym samym czasie holograficzne odzwierciedlenie swojej duszy w świecie duchowym. Tak więc nigdy nie przestajemy się uczyć oraz nigdy nie jesteśmy całkowicie oddzieleni od świata duchowego.

Czym są ”grupy dusz”?
Grupy dusz to jeden z najciekawszych aspektów mojej pracy. Ludzie, których zabieram do ich duchowych grup są w stanie określić swój poziom zaawansowania w oparciu o porównanie z innymi członkami tej grupy. Daje to znacznie szerszą perspektywę w określaniu poziomu rozwoju takiej osoby. Do tego każda grupa dusz składa się z szeregu osobowości. Znajdziemy tam dusze wyróżniające się odwagą, łagodnością, czy pasywnością. Dusze, które przejawiają postawy bardzo bezinteresowne, jak i takie, które są bardziej egocentryczne. Są też takie, które są ciche i kontemplacyjne oraz te o charakterze dowcipnisiów. Na podstawie tego tupu informacji jestem w stanie psychologicznie zdeterminować wiele na temat typu grupy, z której pochodzi mój klient oraz tego, co można zrobić aby mu pomóc w sensie zrozumienia jego życiowych lekcji i celów. Jest to też fascynujące z innego punktu widzenia. Nie wszyscy rozwijamy się w tym samym tempie, w ten sam sposób, czy w tych samych dziedzinach. Warto dodać, że jednemu mężczyźnie przezwyciężenie zazdrości zabrało okres od 4 000 do 5 000 lat. Nie jest już zazdrosną osobą w tym życiu. Jest nietolerancyjny jak diabli i nad tym pracujemy obecnie, ale nie jest zazdrosny. To akurat przykład osobistej trudności do przezwyciężenia tego mężczyzny. Tak czy owak, w jego duchowej grupie znajdują się dusze, które zawsze były bardzo tolerancyjne i starały się pomagać mu pomiędzy życiami. O to właśnie mi chodzi, kiedy mówię o tempach rozwoju. A mimo to zauważam, że każda grupa dusz oryginalnie należy do określonej niszy ewolucyjnej, której wszyscy członkowie posuwają się do przodu w podobnym tempie. Niektórzy może trochę szybciej od innych, niektórzy trochę wolniej, ale generalnie wszyscy z danej grupy rozwijają się na tym samym poziomie.

Czy celem życia jest uczyć się od siebie nawzajem?
Zasadniczo od samego początku (wielu, wielu egzystencji) wszystko opiera się na przyswajaniu lekcji. Na doskonaleniu się, zrozumieniu miejsca, w którym znajdujemy się na etapie swojego rozwoju i kierunku, w którym powinniśmy podążać. Dlaczego to pytanie jest tak istotne? Wiele osób, z którymi pracowałem, inkarnowało na innych planetach i w innych wymiarach oprócz ziemskiego. Ziemia posiada szczególne utrudnienie, którym jest nasza amnezja. Nasz ludzki umysł uruchamia zaprogramowany blok pamięci w momencie naszego pojawienia się na tym świecie, abyśmy faktycznie nie posiadali żadnego bezpośredniego dostępu do wiedzy o świecie duchowym, czy o naszych duchowych przewodnikach. Interesujące, że nie musi to być jednak do końca prawdą w przypadku bardzo małych dzieci. Kiedy widzimy bawiące się w piaskownicy małe dziecko (w wieku 1 lub 2 lat), posiadające wyimaginowanego towarzysza zabaw, możemy się zastanawiać, czy na pewno jest on taki wyimaginowany. Zazwyczaj jednak do czasu, zanim trafią do pierwszej klasy, przestają dostrzegać takie rzeczy, tak że można powiedzieć, że program amnezji jest już w pełni sprawny. Nie pamiętają więc już siebie jako dusz, nie pamiętają swoich przyjaciół ze świata duchowego (jako duszy). Co ciekawe… Planeta Ziemia jest planem samo odkrywania. Idea jest taka, że nie znając odpowiedzi na pytania przed testem, rozwiązujesz te problemy na własną rękę. Na swój sposób, w swoim własnym czasie, w swoim własnym środowisku. W swoim własnym ciele. Co nie oznacza, że jesteśmy wolni od problemów genetycznych. Są tacy, którzy celowo wybierają ciała z inklinacjami do popędów agresywnych. Być może posiadając ciała z nierównowagą chemiczną, która wyzwala inne problemy behawioralne, z którymi z kolei dusze potrzebują się uporać pozwala przyswoić naukę, dla której przybyli na Ziemię. Chciałbym tu zaznaczyć, że to wszystko jest zaprojektowane. Każdy z nas bez wyjątku wybrał sobie własne ciało. Wiedzieliśmy z góry, jakie ciało będzie odpowiednie do pewnego stopnia i z pomocą naszych przewodników zdecydowaliśmy się na nie w celu przyswojenia pewnych lekcji. Jakkolwiek te same osoby mogą również inkarnować na innych planetach, na których nie ma programu amnezji. Mogą żyć jako istoty latające lub nieprzeciętnie inteligentne stworzenia morskie. Mogą żyć jako międzywymiarowe cienie, czy nawet płomienie. Albo jako istoty z wody lub gazu. Istnieje cały wachlarz sposobów, w jakie możemy rozwijać się, uczyć i pojmować to, kim naprawdę jesteśmy oraz czym jest w istocie moc naszej energii. Ziemia to tylko jedna ze szkół.

Jaki jest ostateczny cel duszy?
Jeśli chodzi o mnie, ciężko mi używać słowa „Bóg”. Ponieważ, aby być całkiem szczery, zaczynałem jako ateista. Nie wierzyłem w Boga. Nie wierzyłem w istnienie niczego po śmierci z wyjątkiem ostatecznej nieświadomości. Moi klienci w pewien sposób wciągnęli mnie w to wszystko „krzyczącego i kopiącego”. Co zresztą zabrało całe lata pracy z nimi. Zbieżność ich relacji wraz ze świadomością tego, co robię w mojej pracy z hipnozą, kontynuowanie jej oraz jednoczesne prowadzenie własnoręcznych badań ostatecznie doprowadziło mnie do punktu, w którym mogę dziś śmiało powiedzieć, że wierzę w moc wyższą ode mnie – źródło wszelkiego życia oraz inteligencji. Sednem całej tej koncepcji inkarnacji więc jest zmierzanie do osiągnięcia stanu doskonałości. Do ponownego połączenia się, by tak rzec, z tym źródłem, z którego pochodzimy.

Czy świat duchowy jest zabawnym miejscem?
To jedna z najbardziej – jeśli mogę to tak określić – jowialnych części mojej pracy. Niektórzy sądzą, że poświęcając temu tak wiele czasu, zaczynam traktować to zbyt lekko. Ja sądzę, że to bardzo istotne, aby ludzie wiedzieli, że świat duchowy jest miejscem pełnym humoru i zabawy. Nie jest wyłącznie tym, co opisuję w niektórych rozdziałach na temat pracy z energią, pracy z kreacją, czy radzeniem sobie z przyswajaniem naszych lekcji w środowisku zbliżonym do szkolnych klas. Istnieje wiele tego tupu rzeczy, ale istnieje również R&R (Rest & Recreation – Odpoczynek i Rekreacja). Wielu klientów opowiadało mi o graniu w gry. Niektóre z gier, o których słyszałem, podobne są do zabawy Red Rover, gdzie drużyny, stojące naprzeciw siebie w dwóch równoległych rzędach, nacierają na siebie w postaci kul energii w celu jednoczenia, stapiania swoich inteligentnych energii. Coś typu Bumper Cars (samochodów w wesołym miasteczku). Inni mówią o czymś zbliżonym do gry Dodgeball, gdzie miotają w siebie pociskami energii, albo o formach zabawy w ganianego. Tego typu rzeczy.
Jest również wiele form ezoterycznych typów gier. Możesz odbywać podróże do innych światów (na przykład pozbawionych ludzkiego życia), aby podokazywać tam – by tak rzec – ile dusza zapragnie. W charakterze ducha, który nie przyswaja żadnych lekcji, ale po porostu zaznaje radości z innymi, bawiąc się. Tak więc raz na jakiś czas, kiedy udzielam wywiadu w związku z istnieniem pokaźnej dozy humoru oraz zabaw w świecie duchowym, ludzie (niektórzy ludzie) stają się trochę zdenerwowani, ponieważ są przekonani, że to wszystko powinno być bardzo poważne. Ja odkryłem, że to po prostu nieprawda.

Jak wygląda życie w innych światach?
W relacjach ludzi, którzy inkarnowali na innych planetach, najbardziej interesujące są podobieństwa do naszego życia tutaj. Możliwe, że takie pojawiające się na Ziemi osoby, lubią również prowadzić życie na innych planetach, ponieważ w innym rodzaju środowiska odkryli coś podobnie pociągającego do tego, co pociąga ich tu na Ziemi. Na przykład, kiedy przemawiam przed liczną publicznością, zadaję pytanie: „Ile osób tu obecnych miało sny, w których śniło, że potrafi latać?” Zwykle jakieś 75% podnosi rękę. Następnie pytam: „Ilu z was miało sny, w których potrafiło pływać oraz oddychać pod wodą, będąc wciąż inteligentną istotą?” Około 50% podnosi rękę. Wtedy naprawdę zawężam pole. Pytam: „Kto z was śnił, że był olbrzymem? Gdzie wszystko wokół jest od was mniejsze.” Zaledwie kilka rąk w górze. Wtedy pytam: „A kto z was śnił, że jest naprawdę malutkim stworzeniem, gdzie wszystko wokół was jest o wiele większe?” Pojawia się jedna, czy dwie ręce z całej grupy, liczącej 100 albo 200 osób. Na co to wskazuje? (Przy okazji, nasze sny mówią nam wiele o naszych przeszłych doświadczeniach). Okazuje się, że większość ludzi, inkarnujących na Ziemi, inkarnuje również w światach, związanych z życiem powietrznym podwodnym. Wielu moich klientów opowiadało mi o swoich życiach w ciałach latających istot o wysokiej inteligencji i o tym, jak wyglądał świat, w którym żyli. To samo dotyczy życia na planetach oceanicznych, o dostosowaniu do egzystencji na znacznych głębinach, czy o podwodnych miastach. Wyglądem nie przypominały tak bardzo wielorybów, czy delfinów (z wyjątkiem części z nich), ale stworzenia, wyglądające tak osobliwie, że tutaj istnieją jedynie w mitologiach. Co swoją drogą jest dla mnie interesującym tematem samym w sobie, ponieważ uważam, że wiele naszych mitologii może mieć korzenie w tych wczesnych wspomnieniach.
Tak więc podsumowując: istnieją zarówno klienci, nie posiadający żadnych inkarnacyjnych doświadczeń z wyjątkiem tych z Ziemi, jak i wielu tych, posiadających pozaziemskie doświadczenia.

Czym są sny?
Kiedy śnimy, generalnie… Moim sposobem na opisywanie snów jest podzielenie ich na trzy kategorie. Na koniec każdego dnia oczyszczamy umysł – coś na zasadzie domowych porządków – kiedy dajemy upust wielu sprawom, którymi się zajmowaliśmy. Większość z tego to coś w rodzaju serii krótkich zwarć. Wszyscy doświadczamy takich snów, które wydają się totalnym nonsensem. Kiedy budzimy się rano, nie mogąc rozgryźć, o co w nich chodziło, czy kiedy budzimy się w środku nocy w trakcie trwania takiego snu, czując wyraźnie, że nie ma on żadnego sensu. Miewamy również drugi typ snów, dotyczący rozwiązywania problemów. Kładziemy się spać z pewnym problemem, a wstając rano, zauważamy, że w jakiś sposób poszukiwane przez nas odpowiedzi zaczynają się formułować. To inkubowany typ snu. Taki, w którym rezultaty analizowanego wcześniej problemu abstrahowane są w czasie snu. Mamy wreszcie rodzaj snów duchowych. Snów, na których temat mówiłem przed chwilą – snów o lataniu, czy podwodnym życiu. Są to sny, w których jesteśmy istotami, których nie pojmujemy w stanie świadomym, ale których życia prowadziliśmy we wcześniejszych żywotach. Warto również dodać, że sny inkubowane i sny duchowe mogą się zazębiać. Możemy otrzymywać pomoc od przewodników w środku nocy w związku z jakimś ważnym problemem, z którym nie możemy sobie poradzić w ciągu dnia, ale nasz umysł nie jest wystarczająco otwarty, aby odebrać takie informacje (może nie jesteśmy typem ludzi medytujących). Jedynym sposobem więc, dzięki którym są oni w stanie do nas dotrzeć, jest poprzez naszą podświadomość w ciągu nocy. Sny mogą więc przyjmować rozmaite formy.

Co wiemy na temat przyszłych żyć?
Okazyjnie natrafiłem na pewne informacje, dotyczące kwestii przyszłych żyć. Niektórzy moi znajomi po fachu zajmują się pracą z progresją. Na tym polega różnica: „progresja” zamiast „regresji”. Słyszałem wiele interesujących rzeczy. Sam miałem ludzi, opowiadających o pobycie na gwiezdnych statkach, ponieważ doświadczali przebłysków przyszłości. W większości przypadków jednak nie lubię pracować z progresją – nawet jeśli klient jest chętny do takiej pracy – z uwagi na fakt, że z punktu widzenia naszych karmicznych uwarunkowań, lepszym dla takiej osoby jest nie wiedzieć, co nadchodzi. Uważam, że znacznie więcej korzyści bierze się z naszych odkryć i rozwiązywania problemów, związanych z obecnymi sytuacjami. Tak więc waham się poświęcać na to zbyt wiele czasu, choć miałem oczywiście wielu klientów, opowiadających mi na przykład o 21, czy 22 wieku. Jak przeludniony będzie kolejny wiek na Ziemi, jak wiele będzie zanieczyszczeń powietrza – o wszelkich problemach, związanych z życiem tutaj. Moja żona i ja dochodzimy do wniosku, że można zaczekać ten jeden wiek przed ponowną wspólną inkarnacją tutaj. Chciałbym dodać jednak, że czas jest często kontrowersyjnym aspektem. Ludzie zadający mi pytania, związane z możliwością zaglądania w przyszłość, są w pewnym momencie skonfrontowani z tym paradoksem czasu – przeszłością, teraźniejszością i przyszłością skompresowanymi w jeden proces. To bardzo mylące dla nich. Nie przeszkadza to tak bardzo, kiedy pracujemy z przeszłymi oraz teraźniejszymi życiami. Kiedy jednak wybiegamy w przyszłość, zaczynają dostrzegać, że czas faktycznie nie jest absolutem, nie istnieje chronologia, jak tutaj na Ziemi. Kiedy więc jesteśmy w świecie duchowym, faktycznie jesteśmy w stanie postrzegać przyszłość tak jak przeszłość. Jeśli nie bylibyśmy w stanie tego robić, nie bylibyśmy w stanie prawidłowo wybrać swojego ciała. Nie wiedząc ani trochę o tym, co nas czeka, nie bylibyśmy w stanie zdeterminować, czy dane ciało będzie dla nas odpowiednie. Z pewnej konieczności niejako ludzie dochodzą do tych filozoficznych koncepcji – że przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są faktycznie relatywne. W ostatnich latach powstało wiele prac autorstwa ludzi o bardzo naukowej orientacji. Cała nowa dziedzina mechaniki kwantowej, w oparciu o którą wierzy się, że wszystko jest energią elektromagnetyczną, światłem. A czas jest w istocie ruchem, nie chronologią. Ludzie ci, według mnie, posiadają głębsze zrozumienie, które jest całkiem prawdopodobne: że prawdziwa natura czasu nie ma związku z chronologią, którą znamy tu na Ziemi. To trudne do akceptacji, ponieważ obserwując wschody i zachody Słońca, dnie i noce, nasze własne starzenie się i rzeczy zmieniające się wokół, chronologia rzeczywiście ma na nas wpływ. Bezwarunkowość czasu jest dla nas bardzo istotna, ale nie jest realna w świecie duchowym.

Kiedy rozpoczynamy nowe życie?
Kiedy dusze zdecydują się już – przewodnicy również biorą udział w tym procesie – że nadszedł czas na ponowną inkarnację, zmierzają do miejsca, w którym mogą studiować opcjonalnie dostępne im ciała. Odkryłem, że różni się to w przypadku różnych klientów. Jedni mówią o dwóch lub trzech ciałach do wyboru, inni tylko o jednym. Nie spotkałem jednak ani jednego klienta, któremu nie odpowiadałaby żadna dostępna opcja. Ich przewodnicy i mistrzowie wiedzą o nich oraz o ich zadaniach zbyt wiele, aby popełnić pomyłkę. Przeważnie ludzie są radośni, oglądając ciała, które będą zamieszkiwać w przyszłym życiu. Porównują to doświadczenie do czegoś typu studia telewizyjnego lub kina, gdzie mogą oglądać klatka po klatce wybrane aspekty przyszłego życia. Aby sprawdzić, czy ich dusza będzie pasować do osobowości ciała, które zamieszkają, oraz czy zda to egzamin w związku z zadaniami, które ich czekają. Chcę zaznaczyć, że niezwykle istotną częścią mojej pracy jest zrozumieć w jaki sposób duchowa jaźń mojego klienta splata się z ziemskim umysłem, czy z ego cielesnego mózgu, w którym inkarnuje, jako osoba w obecnym życiu. Ponieważ – jak wspomniałem wcześniej – nasze dusze posiadają jaźnie odmienne od tożsamości jednoczących się z nami ciał. Prawdą jest, że w macicy, kiedy analizujemy jeszcze charakter danego mózgu oraz sposoby na najlepsze z nim zjednoczenie, wciąż istnieje dualność. Tuż po narodzeniu jednak ta fuzja jest już kompletna. To nie jest tak, że nasza dusza jest jakąś obcą formą. Dziecko rozpoznaje to inteligentne światło i wita je. Gdybyśmy nawet byli w stanie w jakiś sposób wypędzić taką duszę z ludzkiego ciała, wciąż prawdopodobnie pozostalibyśmy z surowymi emocjami. Posiadalibyśmy instynkt przetrwania, agresję, pasywność, wszystkie te czynniki, normalnie wywierające wpływ na nas wszystkich. Emocje są jednak szczególnie związane z ciałem. Dusza musi nauczyć się jak sobie z nimi radzić. Dusza natomiast wzbogaca ciało, zaopatrując je w intuicję, wyobraźnię, koncepcję moralności, tego tupu rzeczy. Istotnym więc jest etap studiowania przez duszę nowego ciała w celu określenia, czy będzie dla niej odpowiednie. Tak więc po okresie takich analiz, dusze wracają pożegnać się ze swoimi bratnimi duszami w swoich duchowych grupach i ze swoimi przewodnikami. Następnie jednoczą się ze swoim nowym ciałem w macicy swojej przyszłej matki.

Jak to jest umrzeć?
Moi klienci opisują śmierć jako coś niesamowicie dla nich pięknego. Trauma, której doświadczają w chwilach ją poprzedzających, jest praktycznie całkowicie starta z momencie samej śmierci. Opuszczając swoje ciało zdają sobie sprawę, że są nieśmiertelnymi istotami. „O mój Boże, nie jestem martwy!” – zdanie, które słyszę dość często. Patrzą w dół na swoje ciała i oczywiście wszystkie ich wspomnienia na temat przeszłych żyć oraz tego, kim są jako dusze, powracają do nich. Uświadamiają sobie, że życie, które właśnie prowadzili było tylko czymś przejściowym. To nie tak, że nie odczuwają smutku w związku z pozostawionym mężem, żoną lub dzieckiem. Dusze jednak nie odczuwają skutku w ten sam sposób co ludzie, ponieważ są świadome swojej nieśmiertelności. Rozumieją, że wkrótce połączą się z bliskimi, których pozostawili za sobą. Większość ludzi odczuwa dwie rzeczy. Czują wolność oraz radość w momencie śmierci.

Czym jest niespokojna dusza?
Niespokojne dusze to te, które mogły zostać zamordowane albo takie, które prowadziły bardzo traumatyczne życia. Są bardzo nieszczęśliwe. Ich dusza – jeśli mogę się tak wyrazić – została skażona przez ludzkie ciało. Poprzez różnego rodzaju wpływy genetyczne i środowiskowe, powodujące bardzo ciężką egzystencję. Możliwe też, że jest to młoda dusza, która przeżywa ciężki okres, próbując sobie poradzić z określonymi komplikacjami aktualnego umysłu, z którymi dusza bardziej zaawansowana nie miałaby większych problemów. Jest cała masa powodów, dla których dusza może stać się niespokojną w swoim ciele. Te są jednymi z głównych.

Czy istnieją różne poziomy rozwoju dusz?
Byłem w stanie wyróżnić trzy główne poziomy rozwoju dusz, jakkolwiek dla przejrzystości korzystałem tutaj jedynie z porównań dwóch z nich: duszy początkującej i zaawansowanej. W swojej książce nazwałem je duszą początkującą, pośrednią i zaawansowaną. Są jeszcze różne poziomy pomiędzy nimi. Te trzy są jednak głównymi. Rzeczą, która odróżnia duszę początkującą od duszy pośredniej jest głównie fakt, że kiedy osiągasz poziom pośredni, rozpoczynasz własny trening na przewodnika. Przyjmujesz na siebie większą odpowiedzialność. Przeżyłeś wiele bardzo ciężkich żyć, z których lekcjami poradziłeś sobie z powodzeniem. Jedną z podstawowych rzeczy, na którą patrzą nasi przewodnicy i nauczyciele, jest to, jak traktowaliśmy innych w naszych życiach. Co robiliśmy dla innych. W przeciwieństwie do tego, co zrobiliśmy dla siebie samych. Kiedy spotykamy bardzo bezinteresownych, poświęcających się ludzi, możemy założyć, że ich dusze zbliżają się do etapu pośredniego. Różnica między poziomem pośrednim a zaawansowanym polega na tym, że dusza na etapie pośrednim jest początkująca w kwestii nauczania w przeciwieństwie do bardziej zaawansowanych nauczycieli. Te bardziej zaawansowane dusze z kolei angażują się w bardzo wymagającą pracę. Wiele z nich jest odpowiedzialne za nauczanie większej grupy osób, inkarnujących na Ziemi, czy na innych planetach. Ich odpowiedzialnością w świecie duchowym jest również pełnienie roli nauczyciela dla wybranych grup duchowych, przeprowadzanie lekcji. Praca z indywidualnymi problemami poszczególnych dusz. Tak więc istnieje spora różnica pomiędzy duszą pośrednią a zaawansowaną.

Kim są bratnie dusze?
Pojęcie „bratnich dusz” może być błędnie rozumiane. Oczywiście w świecie duchowym – jak wspomniałem przy okazji tematu grup duchowych – mamy wiele bratnich dusz. Nasza grupa duchowa może składać się z czterech lub pięciu osób albo z dwudziestu pięciu lub trzydziestu. W zależności od tego, jak szybko zbliżamy się do bardziej zaawansowanego poziomu. Możliwe, że twoją bratnią duszą jest twoja żona lub mąż, ale możliwe również, że jest nią twój najlepszy przyjaciel ze szkoły. Albo twój współpracownik. Możliwe również, że oni wszyscy są twoimi bratnimi duszami, pochodzącymi z twojej grupy duchowej. Dla mnie bratnią duszą, z którą łączy nas najsilniejsza więź, jest ta, z którą lubimy inkarnować jako współmałżonek. Ktoś, z kim przeżyliśmy wiele żyć, często zmieniając przy tym płeć. Żyjąc z tym kimś jako mężczyzna w jednym życiu, w następnym zaś jako kobieta. Oto następny wyznacznik zaawansowania duszy, ponieważ odkryłem również, że jeśli dusze inkarnują w większości wypadków jako kobiety lub jako mężczyźni, nie osiągnęły jeszcze tego etapu pośredniego, gdzie mogą zmieniać płeć bez poczucia dyskomfortu. Bratnie dusze to bardzo istotny aspekt naszych żyć. Często przyswajamy najważniejsze lekcje dzięki naszym bratnim duszom.

Czym są rozeznanie i przejście?
Rozeznanie jest tym etapem, na którym po dotarciu do świata duchowego przeglądasz swoje ostatnie życie. Przeglądasz to, co zrobiłeś dobrze i to, co zrobiłeś źle. Przejście to etap, na którym zmierzasz do swojego miejsca w świecie duchowym, w którym zwykle przebywasz z innymi duszami, które składają się na twoją grupę. Wokół mogą znajdować się też inne grupy. Ostatnim etapem jest etap ponownej inkarnacji. Czas odrodzenia i „zaokrętowania”. Kiedy czas, który spędziłeś pomiędzy życiami dobiega końca, stajesz się gotowy do podjęcia kolejnego wyzwania w kolejnym życiu i w kolejnym ciele, aby przyswoić kolejną lekcję, która nada sens twojemu istnieniu.



Źródło: youtube, ezoteryka.info.pl

ezoteryka.info.pl

1 komentarz:

  1. Bardzo to wszystko ciekawe i według mnie bardzo prawdopodobne

    OdpowiedzUsuń