poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Chcesz mieć cukrzycę? Bierz statyny!



Źródło: Internet
Jak każdy może się przekonać, głównym celem rządów, nie tylko w Polsce, jest wprowadzenie tzw. „zasad zdrowia publicznego”, jako koronnego argumentu w leczeniu społeczeństw, czyli zabieraniu jego podatku zdrowotnego na inne, wymyślane przez urzędników cele. Pomimo powszechnej wiedzy, istniejącej od czasów cywilizacji greckiej i rzymskiej, a więc od ponad 2500 lat, że zdrowie jest sprawą indywidualną, od II wojny Światowej robi się wszystko, aby zmonopolizować problematykę zdrowia i leczenia. 

Warstwa urzędnicza, praktycznie „wrzód na ciele”, stara się za wszelką cenę uzasadnić swoje istnienie, wymyślając coraz to nowe przepisy wykonawcze, najczęściej półtajne, do istniejących ustaw. Takim wymyślonym przepisem jest obecna walka z homeopatią. Zastrzegam się, że jako chirurg i fizyk medyczny nie mam większego pojęcia o homeopatii, ale dostępne prace naukowe wskazują, że nie zanotowano żadnego przypadku śmierci po stosowaniu leków homeopatycznych w ostatnim stuleciu. Natomiast po stosowaniu leków, oficjalnie dopuszczonych przez urzędników, ze specjalnie powołanych urzędów, do sprzedaży, tylko w USA notuje się ponad 200 000 zgonów rocznie. Porównując z liczebnością Polski oznacza to, że około 10 000 – 20 000 osób umiera w Polsce z powodu działalności Komisji Przejrzystości, czy Ministerstwa zwanego Ministerstwem Zdrowia.
Jak opisuje dr D. Shepherd w publikacji „Homeopatia w chorobach zakaźnych”, leczyła ona z powodzeniem epidemię krztuśca. W grupie leczonych według medycyny rządowej choroba trwała około 6 miesięcy. Natomiast dzieci leczone homeopatyczne po 14 dniach przestawały kaszleć i wracały do zajęć szkolnych. Pierwszy etap likwidacji nauki w Polsce polegał na przejęciu czasopism medycznych, czyli ich unicestwieniu na początku lat 1990. Z 2000 tytułów naukowych i nakładu koło 10 milionów egzemplarzy, nie pozostało nic. Monopol zdobyły firmy wydawnicze obcej narodowości, reprezentujące generalnie przemysł farmaceutyczny i banki. Widać to wyraźnie choćby w reklamach namawiających lekarzy do rzekomo świetnych pożyczek w określonych bankach. W ten prosty sposób zlikwidowano możliwość kształcenia się lekarzy, pozostawiając jedynie „wchłanianie” tzw. wytycznych i procedur. Zrobiono to bez żadnego protestu ze strony medycznych uczelni i Izb Lekarskich, już istniejących w tym czasie. Od 20 lat jesteśmy pozbawieniu informacji, czy stosowane przez nich leczenie ma jakąkolwiek wartość medyczną. Dawniej każda klinika, czyli naukowy szpital, miał obowiązek przynajmniej co jakiś czas publikować dane, dotyczące przeżywalności chorych leczonych u siebie, z podaniem metod leczenia i jednostek chorobowych.

Jak udowodniły prace publikowane w Lancecie przed ponad 10 laty, ponad 30% stosowanych procedur leczniczych nigdy nie było weryfikowanych naukowo i nie posiada żadnego znaczenia medycznego. Do takich procedur należy na przykład mammografia, wciskana kobietom za „darmo”, o czym pisałem wielokrotnie. Do takich procedur należy badanie PBS wciskane mężczyznom, rzekomo jako badanie profilaktyczne, ostrzegające przed rakiem prostaty, zdemaskowane jako nic nie warte wyrzucanie pieniędzy, przed ponad 10 laty. Do takich badań należą testy wirusologiczne przeciwko rzekomemu rakowi szyjki macicy, kiedy wiadomo, że ponad 95% zakażeń znika samoistnie, bez żadnego leczenia. Do takich szkodliwych badań należy nagminne wykonywanie tomografii komputerowej – TK, zlecane przez onkologów w przypadku jakichkolwiek podejrzeń, chociaż student po drugim roku medycyny powinien wiedzieć, że jedno badanie TK przekracza wartość dopuszczalną promieniowania dawki 5-letniej. Musisz wiedzieć Drogi Czytelniku, że praktycznie cała prasa w Polsce jest własnością spółek niemieckich, natomiast cała prasa niemiecka od 1949 roku do 2099 roku jest pod kontrolą rządu USA.
Czyli w Polsce może być tylko to publikowane, co nie przeszkadza interesom amerykańskim. Z drugiej strony wiadomo, że wszystkie największe banki i praktycznie cały liczący się przemysł farmaceutyczny usadowiony jest w USA. Czyli innymi słowy, za określoną reklamę produktów leczniczych odpowiada FED. Jak już pisałem, cała sprawa sprowadza się do monopolu, ponieważ pozwala to obniżyć koszta jednostkowe i zwiększyć zysk globalny. Zdrowie publiczne jest to rodzaj taśmy produkcyjnej, jaką opracował na początku XX wieku Henry Ford. Taśma z pacjentami porusza się w określonym tempie. Stad te zapisy i kolejki. Przy taśmie siedzi człowiek zwany lekarzem i wypełnia procedury tak jak robotnik w fabryce. Może wkręcać tylko taką śrubkę, jaka znajduje się w jego procedurze. Stąd te kolejki. Zauważ, że lekarz po studiach może leczyć każdą chorobę w ośrodku zdrowia, ale jak osiągnie wyższy stopień wtajemniczenia medycznego, na przykład zdobędzie specjalizację z zakresu neurochirurgii, czy kardiologii, to już leczyć katarku u dziecka nie może, ponieważ procedury kwalifikują tego rodzaju dolegliwość dla pediatrów.
Dlaczego taka monopolizacja? To proste, w ten sposób wytresowany osobnik sprzedaje tylko to, co mu dajemy. Wiadomo, że wszystkiego czytać nie może. Więc jak wprowadzamy nowy preparat, to reklamujemy go w czasopismach, których potencjalnych odbiorców jest najwięcej na przykład wśród pediatrycznych. Powoduje to znaczne oszczędności na reklamie, a przecież wiadomo, że marketing to aż 30% kosztów leku. Wiadomo, że ten neurolog rzadko sięga do takich czasopism pediatrycznych i nie daj Panie Boże, leczyłby starym, a więc tańszym preparatem. No i strata jest oczywista. Szczególnie jak to pomnożymy przez liczbę dzieci chorych. Aby nie być gołosłownym to przypomnę, w tej hecy zwanej świńską grypą lekarze z Towarzystwa Wakcynologicznego, na przykład prof. Wysocki, czy Simoniden, namawiali do leczenia grypy lekami typu Tamiflu. Pierwotnie preparat ten był zalecanego tylko dla ptasiej grypy. Jak wiadomo, z ptasia grypą był niewypał, a leki pozostały w magazynie. Opakowanie kosztowało ponad 200 złotych. Nasi celebryci reklamowali to jako cudowny preparat na grypę. A jak jest prawda? Cochrane Data Base podaje, że leczenie tym preparatem przyspiesza wyzdrowienie o 12 godzin!!! Koszt leczenia poprzednimi lekami, czyli na przykład aspiryną wynosił jakieś 10 złotych. Rozumiesz teraz, o co chodzi. Po prostu chcieli Ciebie oskubać na dwieście złotych. Te dwieście złotych pomnożone przez 3 miliony chorych to całkiem ładna kwota, nieprawdaż?

Zauważ, w procedurach NFZ nie istnieje możliwość wykonywania badań 25 OHD, ani u kobiet w ciąży, ani u kobiet z rakiem piersi, ani u chorych „sercowych”, a jednocześnie wiadomo od stu lat, że na przykład kobieta po dzieciach traci zęby. Przecież jak traci zęby, to jest pacjentką stomatologa, a przecież to my sprzedajemy preparaty stomatologiczne. To jest właśnie perpetuum mobile, w którego istnienie fizycy nie chcą wierzyć. Widzisz więc Czytelniku, jak wiara może czynić cuda i wypełnić Twój mieszek, lub go uszczuplać, w zależności od tego, po której stronie aktualnie się znajdujesz. A każdy robotnik, lekarz za wypełnianie procedur, chociażby najgłupszych, nie jest karany, a jak zrobi coś wbrew procedurom, to ściga go cały aparat urzędniczy. W tym państwie istniejącym formalnie blokowane są wszelkie informacje, dotyczące szkodliwości procedur medycznych. Przykładowo, udowodniono na podstawie badań w Anglii, przeprowadzonych w latach 2012-2013 przez lekarzy obsługujących 95% ludności Wyspy, że osoby zamieszkujące teren, w którym stężenie fluorków w wodzie jest powyżej 0,7 ppm mają niedoczynność tarczycy aż o 62% WIĘKSZĄ od ludzi zamieszkujących tereny, w których stężenie w wodzie nie przekracza 0,3 ppm. Zauważ, że w Polsce GIS ustalił z sufitu normy stężenia fluorków aż o 500% większe od stężeń powodujących niedoczynność tarczycy. Mało tego, pod bokiem Ministerstwa i Izb Lekarskich, zarówno Okręgowej, jak i Naczelnej w samej Warszawie, kwitnie znachorstwo w rodzaju fluoryzacji zębów, co dodatkowo powoduje wchłanianie trującej neurotoksyny, a nie ma żadnego znaczenia dla rozwoju próchnicy. Teraz chyba rozumiesz Dobry Człowieku, co to znaczy monopol informacji.
Ukazał się ciekawy artykuł byłego trolla internetowego Entry-met. Autorka wyjaśnia mechanizmy ogłupiania społeczeństwa, jakich nauczają na kursach i zasady tworzenia takich witryn. Te specjalne witryny nazywane są w gwarze tituszkami, od antymajdanowego chuligana w Kijowie. Wnioski z tej pracy są następujące: wystarczy 10 takich trolli, aby opanować cały internet w danym temacie. Koszt utrzymania tych trolli jest w stosunku do zysków pomijalny. Pierwsze 10-30 stron w wyszukiwarce „Google” niestety jest obarczonych znacznym prawdopodobieństwem bycia tituszkami.

Na koniec najważniejsze… W opublikowanym 18 maja przez D. Gutierraza artykule, jest podsumowanie badań nad związkiem statyn, masowo zalecanym przez polskich kardiologów, z zachorowalnością na cukrzycę nawet uprzednio zdrowych osób. Badania zostały opublikowane w „Journal General Internal Medicine” 28 kwietnia 2015 roku, a przeprowadzone przez Uniwersytet w Teksasie. Naukowcy zbadali dokumentację 26 000 ludzi z wojskowego systemu opieki zdrowotnej TRICARE, z okresu od 2003 roku do 2012 roku. I co się okazało? Okazało się, że aż o 87% zwiększyło się zachorowanie na cukrzycę o pacjentów otrzymujących statyny. Ale u osób z predyspozycją do cukrzycy, powikłania cukrzycowe wystąpiły aż o 250% częściej. Wyniki były na tyle interesujące, że postanowiono prześledzić dodatkowo inną grupę 22 000 chorych. Również okazało się, że nastąpił aż o 100% wzrost zachorowań na cukrzycę w grupie przyjmującej statyny. Ale nie ma sprawy, my produkujemy też leki na cukrzycę.

A tak na marginesie, obniżanie poziomu cholesterolu powoduje obniżenie pojemności Twojego mózgu. Pamiętaj, że 25% cholesterolu, to Twój mózg. Teraz więc wiesz, dlaczego przepisują Tobie preparaty obniżające cholesterol. Nie masz prawa kojarzyć i zadawać głupich pytań, a nie daj Panie Boże, jeszcze byś wystąpił, po rozpoznaniu u Ciebie cukrzycy, o odszkodowanie do lekarza, który karmił Ciebie statynami?

I to by było na tyle, w kwestii związku statyn z pogarszaniem Twojego zdrowia. Związku statyn z poprawą Twojego zdrowia nie ma.




Źródło: dr Jerzy Jaśkowski, WolneMedia.net

1 komentarz:

  1. Dodałabym jeszcze: bierz statyny a będziesz niedołężna. Na własnej skórze przekonałam się jak statyny porażają mięśnie. Gdybym brała statyny jak zalecał mi lekarz to dziś nie zwlokłabym się z łóżka! Sama doszłam do tego jak one mi szkodzą i samowolnie odstawiłam ich branie. Zaczęłam po prostu od razu wracać do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń